Ktoś z moich czytelników podesłał mi ostatnio pytanie, czy nie dałoby się “wyczarować czegoś ze świata komiksu”, co również miałoby do czynienia z morzem. No cóż, postaram się nadłamać nieco stereotypowe oczekiwania, choć zagadka nie będzie specjalnie trudna. Zwłaszcza przy polskiej znajomości komiksów “ze wszystkich stron świata”. Oto próbka francuskiego rysownika, którego twórczość niespecjalnie łączy się z morzem (za wyjątkiem oceanu fantazji), ale i u niego można znaleźć coś takiego…
A kim jest, pozostawiam wspomnieniom lektur z lat bezgrzesznych, jako że twórca od dawna jest już na rynku…

Tags: komiks, okręt podwodny
no dobrze, po angielsku tego nie czytałem, ale mam… całość we francuskim orginale. to prawda, w tej serii z morzem związane są chyba tylko dwie ilustracje. ale czyż całość nie jest piękna?
ech, chciałoby się mieć taką łódź…
jacek
ja również myślę, że wiem, czyje to dzieło. moja ostrożna propozycja: moebius
tego komiksu nie znam, może więc inni lub autor blogu podzielą się tytułem?
pozdrawiam,
stach
moebius, nie ma silnych! ale jakże trafnie dobrane!
irek
to moebius. na 100% ;o)
pięknie wybrane: cumy rzucone, płyniemy w… różową dal!
komiksowy_konik