Archive for the ‘Jachting’ Category

Düsseldorfskie targi “boot”…


2010
01.23

Mottem düsseldorfskich targów “boot” jest, jak to określają reklamy, „ 360°-owa panorama sportów wodnych“. Nie jest to specjalnie przesadą, ponieważ chodzi o największą tego typu imprezę na świecie. Dzisiaj otwiera ona swoje wrota przed wszystkimi, którzy czują się w jakimś stopniu związani z wodą. Obojętnie czy odwiedzającemu chodzi o superjacht czy kajak, wędkę lub deskę surfingową, na “boot” można znaleźć prawie wszystko. Również literatura fachowa ma swoich przedstawicieli: czerwone dywany przed czytelnikami rozwinie między innymi wydawnictwo Delius Klasing Verlag, największe w Europie. Pomiędzy jego książkami znajdzie się na pewno kilka pozycji mogących być nie tylko dobrą lekturą podczas kiepskiej pogody…
Targi “boot” zaczynajä siÄ dzisiaj i będą stolicą światowych sportów wodnych do 31 stycznia. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć każdemu dobrej podróży do “mojego” miasta oraz… udanych zakupów!

Foto: Ein Cadillac aus Holland auf der boot / Leo Walotek-Scheidegger

Zdjęcie: hollenderski "Cadillac" na "boot" / Leo Walotek-Scheidegger

Bad & good news…


2010
01.19

Podczas gdy z Somalii nadeszło parę pozytywnych wiadomości, przynajmniej dla Greków, niemiecki świat żeglarski zmroziły wieści nie z tego świata. Ale… po kolei.

Somalijscy piraci zwolnili porwany przed siedmiu tygodniami grecki supertankowiec “Maran Centaurus”. Według Informacji, które potwierdziła mi europejska misja antypiracka, Atalanta, tankowiec już w poniedziałek kontynuował rejs. Samo zwolnienie nie przebiegło jednak bezstresowo. Grecy potwierdzili, że tuż po zrzuceniu okupu rywalizujące ze sobą bandy piratów zaczęły się nagle nawzajem ostrzeliwać, próbując przejąć całą sumę wyłącznie dla siebie. Co prawda nikt z 28-osobowej załogi nie został podczas tego incydentu ranny, ale sytuacja przybierała miejscami dramatyczny rozwój. Grecki VLCC został uprowadzony pod koniec listopada na północny wschód od Seszeli. Piraci zmusili załogę do szybkiego doprowadzenia go do brzegów Somalii. Spekulacje prasowe na temat planów odbicia jednostki przez grecki okręt wojenny okazały się, jak często w przypadku tego typu newsów, nieprawdą.

To tyle, jeśli chodzi o “good news”. Złe dotyczą niemieckiego żeglarza Bernta Lüchtenborga. W 2005 roku otrzymał on za swoją pięcioletnią, samotną włóczęgę wokół globu najbardziej prestiżową niemiecką nagrodę żeglarską, Trans Ocean. Jego wspomnienia zostały wydane w zupełnie udanej książce i dość “zielonodzioby żeglarz” - z żeglarstwem zetknął się na krótko przed swoim rejsem dookoła świata - cieszył się nagle sporym uznaniem.
Jeszcze w styczniu 2009 roku rozmawiałem z nim na łamach “Boot” w Düsseldorfie. Był krótko przed rozpoczęciem kolejnego opłynięcia globu. Tym razem miało być to podwójne przejście trasy, z wiatrem i pod wiatr. Bernt znalazł nie tylko sponsorów, ale i placówki naukowe oraz wspomagające dzieci, które “podwiesiły swoje loga i ideały na jego żagle”.
Tuż po wypłynięciu zaczęły jednak nadbiegać z różnych stron informacje, z których budziła się coraz bardziej gorsząca wizja.
Bańka pękła przed paru dniami, głównie za sprawą czasopisma “Yacht“. Berntowi zarzucono i udowodniono manipulowanie logu, wymyślanie dodatkowych tras, których nigdy nie zaliczył, okłamywanie zarówno świata żeglarskiego, jak i mediów. Suma sumarum kapituła Trans-Ocean odebrała mu 15.01 b.m. nagrodę, a sponsorzy zaczynją pukać o zwrot swoich udziałów. Sprawa ma jednak tak idiotyczne drugie dno, iż ma się wrażenie, że “coś takiego” nie może być absolutnie prawdą. Podobno nie można być aż tak głupim. A jednak.
Kogo bardziej pociąga ten temat - częsciowo mający swoje odpowiedniki po polskiej stronie - tego zapraszam do lektury “Jachtingu” w lutym.

Nawet jeśli wielu już wcześniej podnosiło oburzone głosy, sprawa jest szokująca. Może dlatego, że podobno morze kształci charaktery. Cóż, obojętne, Tiger Woods czy Bernt Lüchtenborg, “na Zachodzie bez zmian”, jakby to ujął Erich Maria Remarque.

ISAF Rolex World Sailor of the Year


2009
11.11

Nie ma dwóch zdań: ten człowiek zasłużył na to wyróżnienie. Skiper Ericssona 4, zwycięskiej łodzi regat Volvo Ocean Race 2008/09, Torben Schmidt Grael został mianowany Żeglarzem Roku ISAF Rolex. Grael, Brazylijczyk z duńskimi korzeniami prowadził obsadzonego międzynarodową załogą Ericssona 4 z taką werwą, że łódź stała się “impresją wyścigu”, jak określiły to media.
ISAF Rolex World Sailor of the Year jest najbardziej prestiżową nagrodą żeglarską świata. Zwycięzca jest wybierany spośród najlepszych ludzi swego fachu, z grupy 130 krajów należących do ISAF (Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej). Federacja, uznawana przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, zajmuje się zarządzaniem i organizacją sportowego żeglarstwa na całym świecie. Nagroda jest więc odpowiednikiem Oscara (film) czy Grammy Awards (muzyka). Warto dodać, że w 1999 otrzymał ją Mateusz Kusznierewicz.

Zdjęcie: Torben Schmid Grael, żeglarz roku ISAF Rolex / mm

Zdjęcie: Torben Schmidt Grael, Żeglarz Roku ISAF Rolex / Rolex/Daniel Forster

Odbierając nagrodę, Grael powiedział:
- Jest dla mnie zaszczytem stać tutaj. Nie jestem po raz pierwszy na tej ceremonii, ale to niełatwe stanąć po tej stronie podium. Jestem bardzo wdzięczny za to wyróżnienie, a jednocześnie odbierając je reprezentuję nie tylko siebie, ale wielu ludzi, którzy pomogli mi walczyć i wygrać: załogę, moją rodzinę, rodziców i żonę, ale i firmę Ericsson. To był fantastyczny rok i równie wspaniałe regaty!

Grael, pięciokrotny złoty medalista olipijski po raz czwarty był nominowany do nagrody. Jest ona zasłużonym ukoronowaniem nie tylko kariery ale i samego bierzącego roku Brazylijczyka. Wyjątkowy skipper Ericssona 4 poprowadził jacht do zwycięstwa nie tylko pobijając rekord odcinku 24-godzinnego (ponad 600 mil morskich!), ale również pozwolił wygrać Rolex Ilhabela Sailing Week, Cowes Week, the Rolex Fastnet Race i zakończyć trzecim miejscem Rolex Maxi Worlds w Porto Cervo.
Na zdjęciu trofeum trzyma Książę Duński Frederik of Denmark, z prawej gratuluje Lionel Schurh z Rolex Geneva. Ceremonia wręczenia nagrody odbyła się w Busanie, Korei Południowej.
Brawo, Torben!

Astrid Erdmann. Opłynąwszy świat.


2009
09.22

Niecodzienna książka, jak i niecodzienna kobieta! Oto podróż pomiędzy myślami, falami, ludźmi; a tu i tam są jeszcze ujęcia momentu i kontynentów. Choć autorka jest żoną pierwszego samotnego niemieckiego żeglarza, który opłynął glob, to jednak tutaj ona stoi w centrum uwagi. Dopiero w tle jest mąż, a później również syn. Podczas gdy inne książki tego rodzaju kręcą się wokół wyczynu, uznania, przezwyciężenia samego siebie czy walki z żywiołem, tutaj sednem sprawy jest życie. A dużą jego część Astrid Erdmann spędziła na morzu. Jest to opowieść kobiety, która żeglując dostrzega otoczenie i ludzi i w pewnym sensie jedno i drugich kontempluje. Dość osobista książka; otwarta, szczera. Jest to pamiętnik, ale nie rejsu, a życia. A przy tym opowiada między innymi o tym, jak to jest kiedy będąc trzy lata w drodze (na morzu), zachodzi się nagle w ciążę.
Fantastyczna lektura, również - a może głównie - dla mężczyzn, jako, że kobiety wiedzą najlepiej same, co w nich tkwi. Jednocześnie książka bez nadąsania i przerośniętego ego, a więc pełna ciszy i spokoju pomimo sztormów. Zupełnie inny styl widzenia życia i żeglarstwa pełnomorskiego, niż obecne dyskusje innych kobiet o tym, jak się opływa świat solo, lub bez dobijania do portów z… dobijaniem do portów lub dodatkowym członkiem załogi na pokładzie.
Lektura jak najbardziej warta czasu, i drobnej inwestycji!

Astrid Erdmann. Die Weltumseglerin
Wydawnictwo Delius Klasing Verlag
Rodzaj: biografia, żeglarstwo
Rok wydania: 2009, 1 wydanie
Twarda okładka, 285 stron,  format 22,4 x 15 x 3 cm
ISBN: 978-3768825962

22,90 Euro

Do kupienia bezpośrednio w wydawnictwie:
www.delius-klasing.de

lub na amazonie:

Po drugiej stronie wodnej “bariery dźwięku”


2009
09.18

Wydarzeniem miesiąca na wodzie pozostanie raczej „Hydroptère“. 7 września „latający“ trimaran przełamał żeglarską „barierę dźwięku“: 50 węzłów!
- 100km/h  na liczniku i to na wodzie, to już prawie lepsze niż sex – powiedział wyraźnie zadowolony Alain Thébault po ustanowieniu nowego rekordu świata przy francuskim wybrzeżu niedaleko Hyères. Trimaran, który płynie na płatach, powrócił na scenę w dość spektakularnym stylu. Nie dalej, jak na początku roku podczas próby ustalenia nowego rekordu wywrócił się stępką do góry. Sytuacja była rzeczywiście groźna, przy pełnej szybkości „Hydroptère“ fiknął kozła łamiąc na miejscu maszt. Obeszło się bez poważnych obrażeń załogi, ale team Thébaulta zdawał się być odległy o eony od nowej szansy na rekord.

Zdjęcie: lecący Hydroptère / Gilles Martin-Raget

Zdjęcie: lecący Hydroptère / Gilles Martin-Raget

Tym razem wszystko poszło jak z płatka. Wiatr: 25 węzłów, w porywach do 28, nie mogło być więc lepiej. Wymagany przez World Sailing Speed Council (WSSRC) 500-set metrowy odcinek trimaran przeleciał ze średnią szybkością 51,36 węzłów! W niektórych momentach „Hydroptère“ osiągał 55,5 węzła! Z kolei odcinek jednomilowy przeorał mając 48 węzłów na liczniku. To doprawdy święto dla każdego fana szybkości na wodzie. Pomimo tego wszystkie te osiągi muszą jeszcze zostać potwierdzone przez WSSRC.

Zdjęcie: lecący Hydroptère / Gilles Martin-Raget

Dotychczasowym rekordzistą na wodzie był kite-surfer Alexander Caizergues,  który ustanowił rekord na 50,57 węzłach. Najszybszym „pojazdem wodnym pod żaglami“ był natomiast „Macquarie Innovation“, który doszedł do 50,07 węzłów. Tym samym „Hydroptère“ jest dopiero drugim „statkiem“, któremu udało się przekroczyć 50-cio węzłową barierę dźwięku.
Mistrzowskie ujęcia należą do Gillesa Martina-Rageta, którego piękny album “Mit klasycznych jachtów” znajdziecie na 4mare.com.
Gratulacje (dla chłopaków z pokładu i fotografa)!

Zmarł 92-letni wydawca Konrad-Wilhelm Delius.


2009
09.17

7 września zmarł  w swoim domu w Bielefeld Konrad-Wilhelm Delius. Był wydawcą seniorem renomowanego wydawnictwa Delius Klasing Verlag, którym kierował blisko 40 lat. W 1989 oddał stery w ręce syna Konrada.
Konrad-Wilhelm Delius urodził się 7 września 1916 roku w Bielefeld, jako syn wydawcy Konrada Deliusa. Wychował się w Berlinie. Po zdaniu matury uczył się bibliotekoznawstwa w Monachium, następnie ukończył szkołę dla księgarzy w Leipzig. Kolejnym krokiem edukacyjnym były studia gospodarcze w Berlinie i Freiburgu. 1 października 1946 przeją z rąk ojca i stryja prowadzenie powstałego w 1911 roku wydawnictwa, które przekazał czwartej generacji w 1989 roku.

Konrad-Wilhelm Delius doprowadził do rozkwitu bielefeldzkiego wydawnictwa czyniąc je największym domem wydawczym od tematycznych zainteresowań w Europie. Wydawnictwo prowadził ze swoimi braćmi, Hansem-Heinrichem i Kurtem Deliusem. Jako namiętny żeglarz wprowadził ponownie na rynek powstały w 1904 roku magazyn YACHT, było to w 1949. YACHT jest największym magazynem żeglarskim Europy.
W kolejnych latach doszły do tego następne printmedia, stając się również największymi w swoim sektorze. Należą do nich m.in. magazyn łodzi motorowych BOOTE jak i magazyn sceny windsurfingowej SURF.
Konrad-Wilhelm Delius rozbudował również w bardzo znaczącym stopniu tytuły książkowe związane z żeglarstwem, tworząc z Delius Klasing Verlag najbardziej prestiżowe wydawnictwo jachtingowe w Europie.
Był człowiekiem “starej szkoły”, na pierwszym miejscu liczyło się dla niego zadowolenie i jakość pracy jego pracowników. Charyzmatyczny wydawca cenił najwyżej prawdziwie ludzkie cechy, co zapewniło mu do końca uznanie, zarówno w swoim wydawnictwie, jak mieście i regionie. Wydawnictwo Delius Klasing Verlag nie byłoby tym, czym jest bez jego pozytywnego piętna.

Megajacht “Dubai” w Boote Exclusiv!


2009
09.03

Kto jako drugi po Neilu Armstrongu stanął na księżycu? Podobnie bez odpowiedzi pozostałoby pytanie o drugi największy mega-jacht świata (pomijając wiedzę najbardziej zagorzałych fanów). Pierwszym wśród megaluksusu na morzach jest od lat wciąż ten sam: „Dubai“.

9 września w sprzedaży ukaże się kolejne wydanie magazynu BOOTE EXCLUSIV. Zainteresowani jachtami „nie z tego świata“ powinni sięgnąć do portfela: po raz pierwszy prestiżowy magazyn wchodzi na pokład „Dubai“, uchylając rąbka tajemnicy tej liczącej 162 metry legendarnej jednostki.
„Dubai“ od lat prowadzi w rankingu „naj“ megajachtów.

Zdjęcie: Megajacht par excellence: Dubai / Boote Exclusiv

Zdjęcie: Megajacht par excellence: Dubai / Boote Exclusiv

Dla niewtajemniczonych: megajachty są klasą stojącą ponad superjachtami; tak naprawdę są to pełnomorskie statki, jednak ich głównym zadaniem jest nie transport dóbr,  lecz zaspokojenie potrzeby luksusu i ujęcie w przyzwoitą ramę nieco… wyrośniętych ego.
Dobrej lektury!

Franco Pace w Trieście!


2009
09.02

Kto na przełomie września i października wybiera się do Triestu – lub Słowenii, jako, że miasto leży o rzut beretem od granicy z tym turystycznie popularnym w Polsce krajem – powinien wybrać się na poniższy wernisaż.
W mieście nad Adriatykiem swoje osławione prace wystawia mistrz fotografii jachtingowej, Franco Pace. Patronem tej imprezy jest Departament Kultury Triestu, a pomyślana została ona jako wydarzenie w ramach International Regatta Barcolana. Wybrane prace Maestra Pace udostępnione zostaną w „Salone degli Incanti“. Zabytkowa hala Jarmarku Rybnego jest dzisiaj wewnątrz nowoczesnym pomieszczeniem wystawowym, które każdy wernisaż czyni ucztą dla zmysłów.

Franco Pace nie powinien być w zasadzie przedstawiany. Ten urodzony w 1942 roku w Tunisie Włoch, od ponad 30 lat jest najbardziej uznanym fotografem klasycznego jachtingu. Wiele z jego niezliczonych wydawnictw, zwłaszcza albumów, zalicza się dzisiaj do klasyki tematu. W zachodniej Europie Pace cieszy się na tyle dużym uznaniem, że jego prace, jako jednego z niewielu artystów, regularnie napotkać można na “Boot” w Düsseldorfie -  największych targach jachtowych i wodnych świata.
Najliczniejsze publikacje Włocha w “naszych stronach” można znaleźć u zachodnich sąsiadów, w niemieckim wydawnictwie Deliusa Klasinga, które znane jest polskim żeglarzom z najbardziej  profesjonalnych publikacji żeglarskich w Europie.

Publikacja publikacją, jednak wernisaż to zupełnie co innego. A już na pewno w takiej scenerii, dlatego 4mare.com z serca poleca odwiedzenie Mistrza Pace w Trieście.

Na koniec kilka bardziej konkretnych informacji:
„LE VELE DI FRANCO PACE”
Triest, w Salone degli Incanti (stara hala Jarmarktu Rybnego)
12.09. - 18.10.2009; codziennie od 10.00 do 21.00
Wstęp wolny

Jacht-widmo na Atlantyku


2009
06.28

Belgijscy żeglarze napotkali na środku Atlantyku opuszczony jacht. Zarejestrowana we Francji jednostka poruszała się pod żaglami w słabym wietrze. Do przerażającego spotkania doszło około 400 mil morskich na zachód od Azorów. Belgowie dopiero po podejściu bliżej do dziwnie zachowującego się 35-stopowego „L’Actuel“ stwierdzili, że ciągnie on za sobą liny i części wyposażenia.

Zdjęcie: Miejsce spotkanie z „LActuel“ na zachód od Azorów / Google Maps

Zdjęcie: Miejsce spotkanie z „L'Actuel“ na zachód od Azorów / Google Maps

Sprzęt ratunkowy wysokiej jakości znajdował się na pokładzie. Chaos we wnętrzu jachtu sugerował jednak, że jednostka przeszła przez ciężki sztorm. Również jeden z żagli był poważnie uszkodzony.
Jacht należał do dwóch znanych w francuskim środowisku doświadczonych żeglarzy, którzy 24 maja b.r. na Nowej Fundlandii potwierdzili wyjście z zamiarem przekroczenia Atlantyku. Akcja poszukiwawcza jachtu rozpoczęła się już w zeszły czwartek, kiedy córka skippera po długotrwałej ciszy radiowej zameldowała służbom ratunkowym jacht jako zaginiony. Kanadyjskie, brytyjskie oraz francuskie jednostki nie natrafiły jednak na żaden ślad „L’Actuel“ ani jego załogi. Odległość pomiędzy miejscem spotkania z Belgami a ostatnią radiowo potwierdzoną pozycją wynosiła około 1.150 km.

3, 2, 1…OSTAR!


2009
05.25

Dzisiaj, 25 maja o godzinie 12.30 salwa z dział zakomunikowała w brytyjskim Plymouth start kolejnej edycji samotnych regat transatlantyckich OSTAR (Original Single-handed Trans-Atlantic Race). Trasa regat wiedzie uczestników z Plymouth do amerykańskiego Newport na Rhode Island. Dystans do pokonania liczy około 3.000 mil morskich, czyli 5.500km. Żeglarze zmierzą się w większości tak z przeciwległymi wiatrami, jak i prądami morskimi, wszystko na legendarnym postrachu wilków morskich: Północnym Atlantyku. To czyni z OSTAR od lat jedną z najtrudniejszych regat transatlantyckich. Na deser pozostaną sławetne mgły i góry lodowe u wybrzeży Nowej Fundlandii. Przypuszcza się, że najszybsza łódź pokona trasę w około 17 dni, najwolniejsza zaś w około 35.

Jachty regaty wychodzące na morze / Stewart Holmes z Starboard Photography

Jachty regaty wychodzące na morze / Stewart Holmes z Starboard Photography

Wczoraj odbył się ostatni briefing skipperów obydwu płci. Jak stwierdził jeden z uczestników: dwie godziny reguł, pogody, gór lodowych i medycyny. Ostatnim zdaniem żegnającym żeglarzy było “Take no risk at the start. You are sailing the marathon!” (Nie ryzykujcie na starcie. Odcinek, jaki stoi przed wami, jest maratonem).
Do obowiązkowego ekwipunku należy tym razem telefon satelitarny. Każdy z żeglarzy musi meldować się u organizatorów raz na 24 godziny, a po 48 godzinach milczenia zostanie ogłoszony zaginionym, co automatycznie zrobi z niego cel akcji ratunkowej.
W regacie bierze udział 34 żeglarzy z ośmiu krajów, wśród łodzi jest wszystko od szkunera z ożaglowaniem dżonki po „charta wyścigowego“ Open 40. Najmłodszym uczestnikiem jest Oscar Mead, mający zaledwie 19 lat. Wśród uczestników jest również Peter Crowther. Peter brał udział w OSTARze w 1972 roku ustalając niepokonany do dzisiaj rekord poloności: 88 dni! Tym razem na swoim “Swan 38” chce być szybszy.

Książę Philip, Dee Caffari i Mike Golding tuż po starcie / Stewart Holmes z Starboard Photography

Książę Philip, Dee Caffari i Mike Golding tuż po starcie / Stewart Holmes z Starboard Photography

Regaty są organizowane przez Royal Western Yacht Club a ich patronem jest królewski małżonek, Książę Philip. OSTAR jest rozgrywana od 1960 roku, co cztery lata. Zwycięzcą pierwszej był Francis Chichester (40 dni), a późniejsze wydania uświetniły takie nazwiska jak Eric Tabarly, Alain Colas, Phil Weld czy Francois Joyon, który dokonał tego w szatańskim tempie 9 dni w roku 2000!
Jedyni Polacy, biorący dotąd udział w OSTARze to Kazimierz „Kuba” Jaworski oraz Czesław Gogołkiewicz.